2004-01-20
Gazeta Krakowska
Autor: ELMER Stanisław
CZY CZŁOWIEK NIE JEST WILKOWI WILKIEM?
Rozmowa z myśliwym Julianem Hutą
- Dlaczego w Polsce nie poluje się na wilki? Mimo że w niektórych krajach nie jest to zakazane, a, jak wiadomo, wilki czynią duże szkody w zwierzynie leśnej i domowej, np. w gorlickim regionie.
- Polska podpisała konwencję europejską o ochronie wilków i na tym kończy się temat. Mało kto wie, ale Polska jest wylęgarnią wilków dla Europy. Byłoby wszystko w porządku, gdyby wilki rozmnażały się równomiernie na powierzchni całego kraju i z umiarem, ale one mają swoje "małe ojczyzny", czyli są mocno przywiązane do tych rejonów, gdzie od wieków występowały, a więc: Bieszczady, Beskid Niski, niektóre rejony Suwalszczyzny, Olsztyńskie i Lubelskie
- Jak wygląda populacja wilków w naszym regionie, a konkretnie w granicach byłego województwa nowosądeckiego?
- Wilki występują przeważnie w pasie przygranicznym ze Słowacją: od Zakopanego, Nowego Targu, Piwnicznej, Muszyny, Krynicy, Izb, Wysowej, Regetowa, Radocyny, a także są w okolicach Uścia Gorlickiego, Magury Małastowskiej, Kornut, Bednarki, Wołowca, Bartnego. Jest ich około 150 sztuk z tendencja wzrostową. W nadleśnictwach Łosie i Gorlice występuje około 35 sztuk. Wilki mają swoje rejony bytowania, ale mają też dość duży zasięg terytorialny, potrafią pokonywać trasy w poszukiwaniu zwierzyny nawet do trzydziestu kilometrów w długie zimowe noce.
Julian Huta. Fot. Stanisław ELMER
- Jak można policzyć wilcze watahy lub pojedyncze osobniki, bowiem wiadomo, że jest to zwierzyna bardzo inteligentna i ostrożna, w ciągu dnia zalega w trudno dostępnych kompleksach leśnych?
- Myśliwi i leśnicy mają dobre rozeznanie o liczbie wilków, zarówno watah, jak i pojedynczych osobników. Jest kilka metod badania liczebności wilków. Na przykład całoroczne obserwacje w czasie polowań na inną zwierzynę, inwentaryzacja zwierzyny na białej stopie czyli na śniegu. Ponadto Polska Akademia Nauk w Krakowie - Instytut Ochrony Przyrody na czele z prof. dr. Henrykiem Okarmą, pochodzi z Wysowej, stosuje dwie metody badań liczebności i biologii wilka.
- Jakie...
- Telemetria - odłów wilka, założenie na jego szyi nadajnika w postaci obroży z anteną, śledzenie wilka w terenie za pomocy anteny, analiza i opracowanie danych, a więc trasy wędrówek z watahą, ilość i gatunki zabijanej zwierzyny itp. Na przykładzie śledzenia watahy wilczej w Bieszczadach, wśród której znajdował się taki osobnik z nadajnikiem, liczącej siedem sztuk, w porze zimowej stwierdzono, idąc po tropach, że ta wataha potrzebuje co półtora doby jednego jelenia dla zaspokojenia głodu. Rozumiemy, że może to być byk, łania lub cielak. Można z tego wyciągnąć wniosek, ile jest zwierzyny zabitej w ciągu roku, w zależności ile jest watah w danym regionie.
- A druga metoda...
- Genotypowanie odchodów wilczych. Jest to metoda najtańsza i najprostsza. Zbiera się odchody wilcze do specjalnych fiolek i poprzez proste badanie laboratoryjne uzyskuje się indywidualne genotypy wilka, bowiem każdy wilk posiada inne geny. Taką metodę liczenia wilków zastosowano w nadleśnictwach Łosie w powiecie gorlickim i Nawojowa w powiecie nowosądeckim, badając ponad 200 odchodów. Oczywiście, że niektóre odchody będą się powtarzać ale badania laboratoryjne wyselekcjonują i wykluczą. Metoda ta musi być stosowana w dość dużym rejonie. Jako ciekawostkę, wynikającą z tych badań, można podać, że znaleziono w odchodach wilczych geny psa domowego. Istnieje podejrzenie, że mogło wystąpić zjawisko krzyżówki wilka z psem albo wilk mógł pożreć psa.
- Ile występuje watah wilczych w gorlickim rejonie i o ile wilki są dokuczliwe na terenach nadleśnictw Łosie i Gorlice.
- W rejonach tych zaobserwowano pięć watah wilczych, były to wyprowadzone młode wilki w liczbie 4-5 sztuk, do tego należy dodać dominującą parę, basiora i waderę tzw. "alfa", przy tym zawsze w watasze mogą się dodatkowo znajdować 2-3 sztuki ubiegłoroczne, młode wilki, plus jakaś "ciotka" wilcza lub "wujek". Takie miejsca, gdzie przyszły na świat młode to Wołowiec, Radocyna, Regetów, Izby, Magura. Wadera po oszczenięciu się przebywa z młodymi do trzech miesięcy i operuje w stosunkowo niewielkim areale. Jeżeli ma dostateczną bazę wyżywieniową to jest w stanie wychować wszystkie młode. Po trzech miesiącach wadera, młode i pozostałe wilki z tego stada, ruszają w rejony bardziej zasobne w zwierzynę, gdyż w pozostawionym rejonie część zwierzyny została przez wilki wybita, a część wyniosła się, pozostawiając pustynię.
- Czy w gorlickich lasach są inne drapieżniki?
- Możemy cieszyć się, w naszym rejonie z drapieżników występują niedźwiedź, wilk i ryś. Nie ma ich na 70 proc. powierzchni Polski i w niektórych krajach Europy. Niedźwiedzie niemal co roku przemierzają trasy między Bieszczadami a Nowym Targiem. Można spotkać niedźwiedzia lub jego tropy w Radocynie, Regetowie, Blechnarce, Izbach. Ryś występuje nielicznie w granicach byłego województwa nowosądeckiego, jest ok. 16 sztuk, przy czym na terenie nadleśnictw Łosie i Gorlice ok. sześć. Nadmienić należy, że występują dwa gatunki rysia: nizinny i górski. Przy czym najpiękniejszy jest górski, w pełni centkowany, natomiast nizinny ma centki tylko na brzuchu i łapach do wysokości łokci. Te dwa gatunki rysia bardzo rzadko się krzyżują.
- Wracając do wilków. Czy możliwy jest w najbliższym czasie odstrzał redukcyjny, w rejonach, gdzie wilków jest za dużo i czynią poważne szkody?
- To pytanie do ministra ochrony środowiska, w pojedynczych przypadkach minister wydał zezwolenie na odstrzał wilków. W szczególności tych sztuk, które wyspecjalizowały się w zabijaniu owiec i bydła domowego. Dotyczy też wilków starych, chorych, niejednokrotnie odrzuconych przez watahy i zagrażających bezpieczeństwu ludzi. Takie pojedyncze odstrzały zostały wydane w polskich parkach narodowych. Musze nadmienić, że Słowacy, w bezpośredniej bliskości naszej granicy, legalnie strzelają do wilków. To te same, które za pasem granicznym są u nas chronione.