2003-11-18
Dziennik Bałtycki
Autor: Netka Kazimierz
ODCZUWAJĄ BÓL I STRES
Wśród zwierząt. O pomoc dla maltretowanych
Nietrudno rozpoznać, czy to wilk, czy pies zagryzł jagnię albo konia - mówi leśniczy z Mazur. - Wilki zwykle zaczynają pożerać tylną część swej zdobyczy. Źrebię jeszcze żyje, a one je rozrywają i zaspokajają głód.
Sytuacja ta przypomina scenki z pomorskich rzeźni. Świnka jeszcze się rusza, a już ją ludzie tną.
O pomoc dla maltretowanych świń i innych stworzeń w ubojniach apelują Ewelina Gutowska i Ewa Gebert z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals Oddział Pomorski w Gdańsku.
- W wielkim strachu zwierzę staje się odporne na różne bodźce. Gdy jest bardzo pobudzone, może nic nie czuć - powiedziała Maria Sarnecka-Woźniak, kierownik Działu Hodowlanego i Dydaktyki Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Wybrzeża w Gdańsku Oliwie. - Dlatego nam się może wydawać, że nie cierpi. Konie bardzo odczuwają ból i stres. Gdy widzą, jak inne zwierzęta są uśmiercane, instynktownie wyczuwają, że dzieje się coś niedobrego. Reagują strachem na głos ginącego stworzenia, na wydzielany przezeń zapach.
Dlatego to, co się dzieje w niektórych ubojniach, to okropność.
Dręczenie zwierząt nie może uchodzić bezkarnie. W różnych krajach ustawodawstwo przewiduje za to różne kary.
Z przykrością trzeba stwierdzić, że nie zawsze. W Hiszpanii tolerowane jest powolne zabijanie byków. We Francji - walki kogutów.
Kazimierz Netka