2003-10-09
Gazeta Olsztyńska
Autor: Mikita Tomasz, Pliszka Paweł
UWAGA, WILKI ATAKUJĄ!
Wilki coraz częściej atakują bydło w okolicach Szczytna. Wczoraj w nocy zagryzły krowę na pastwisku w Siódmaku. Rolnik domaga się odszkodowania. Okazuje się, że to wcale nie taka prosta sprawa.
Od kilku miesięcy w okolicach Sasku Małego k. Szczytna pojawiają się wilki. Okoliczni mieszkańcy mówią, że nie boją się nawet ludzi. -- Chodzą watahą siedem, osiem sztuk -- opowiada mieszkaniec Sasku. -- Najczęściej można je spotkać nad ranem lub po zmierzchu. Wilki są agresywne.
Jak agresywne, przekonał się wczoraj w nocy Tadeusz Piórkowski, rolnik z Sasku Małego. Wilki zagryzły mu na pastwisku w Siódmaku krowę. To już druga ich ofiara.
-- Pierwszy taki przypadek miałem około 4 miesięcy temu -- opowiada Piórkowski. -- Do tej pory nie otrzymałem odszkodowania, mimo że komisja, która badała padłą sztukę potwierdziła, że została zagryziona przez wilki. Wówczas straty oszacowano na 4 tys. zł.
Eko-rolnik
Tadeusz Piórkowski ma 430-hektarowe gospodarstwo i duże stado krów (80 krów mlecznych i 70 sztuk młodzieży). Krowy pana Piórkowskiego nie są wiązane, żyją w stadzie bezstanowiskowym. Pastwiska są ograniczone tylko barierami naturalnymi w postaci rowów melioracyjnych.
Piórkowski prowadzi hodowlę ekologiczną. Stale współpracuje z Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody. Na terenie jego gospodarstwa powstał nawet rezerwat przyrody. Nie chce od razu strzelać do wilków. Zależy mu jednak żeby procedury odszkodowań były jasne i przejrzyste. -- Jeżeli państwo chroni jakiś gatunek, to powinno też brać odpowiedzialność za szkody, jakie wyrządza -- uważa rolnik.
Długie procedury
Okazuje się, że rzeczywiście nie jest łatwo otrzymać odszkodowanie. Najpierw o przypadku zagryzienia zwierzęcia powiadomić trzeba gminę. Tam powołuje się komisję (najczęściej w jej skład wchodzą: przedstawiciel gminy, koła łowieckiego, nadleśnictwa i lekarz weterynarii). Ta ocenia straty i potwierdza lub nie, że zwierzę zostało zagryzione przez wilki. Dobrze gdy całą sytuację widzieli jacyś świadkowie. -- Ale to raczej mało prawdopodobne -- mówi Piórkowski. -- Wilki atakują wtedy, gdy ludzi w pobliżu raczej nie ma.
Potem protokół komisji trafia do wojewody. Tam kolejna komisja go opiniuje. Ale nawet jeśli opinia jest pozytywna, to może się okazać, że rolnik pieniędzy nie dostanie, bo wojewoda ich po prostu nie ma.
-- Rolnicy na Warmii i Mazurach otrzymują odszkodowania za zniszczenia spowodowane przez bobry i wilki -- mówi Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody. -- Nie wiem dlaczego hodowca spod Szczytna nie dostał jeszcze pieniędzy, ale sprawdzę to i sprawę wyjaśnię.
Przez huragan
W tym roku wilki na Warmii i Mazurach zaatakowały bydło już 26 razy. Najczęściej zagryzały krowy w nadleśnictwach Spychowo i Maskulińskie.
-- Otrzymaliśmy zgodę od ministra środowiska na odstrzał 5 wilków w tamtym rejonie. Jednak na razie myśliwi nie strzelali do zwierząt -- wyjaśnia Maria Mellin. -- Więc występowanie o kolejne pozwolenie nie miałoby sensu.
Poza tym o taką zgodę występuje się dopiero, gdy zdarzy się co najmniej 5 przypadków ataku wilków. W okolicach Szczytna takie zajścia to rzadkość. To, że wilki pojawiły się w podszczycieńskich lasach jest spowodowane prawdopodobnie huraganem, który przeszedł nad Puszczą Piską w ubiegłym roku. Ciągle trwają tam prace porządkowe i to wypłoszyło zwierzęta na południe województwa.
Z odstrzałem ostrożnie
-- Wilk należy do gatunku objętego ścisłą ochroną. Więc w przypadku jego odstrzału trzeba być ostrożnym. Często okazuje się, że bydło atakowały sfory bezpańskich, wygłodniałych psów -- ostrzega pani konserwator. -- Ale jeśli rzeczywiście to wilki atakują zwierzęta domowe, to taka redukcja bywa potrzebna. Stare wilki mogą nauczyć szczeniaki tego sposobu polowania i później może zrodzić się jeszcze większe zagrożenie.
Tomasz Mikita,Paweł Pliszka