2003-08-22
Gazeta Olsztyńska
Autor: Katarzyński Władysław
W TEJ SOŚNINIE WILKI SIEDZĄ !
Jałówki Jędrzejczyków pasą się niedaleko domu. Parę dni temu pojawiły się tam nocą wilki. Wybrały sobie jedną z trzech jałówek, z której został tylko łeb.
Fot. Władysław Katarzyński
Niecałe sto metrów od domu Jędrzejczyków leży cuchnący łeb krowi, nad którym unoszą się roje much. Resztę uniosły do lasu i zżarły wilki.
Od kilku tygodni niektórzy właściciele bydła w Ciesinie i Hejdyku czuwają w nocy na pastwiskach, paląc ogniska. Inni w ogóle nie puszczają stada na łąki, trzymając je i karmiąc przywiązane koło domu.
-- Tam, w tej sośninie zilki siedzą! -- pokazuje Władysława Ptak. -- Albo i może bliżej, w kukurydzy. Bo kukurydza dla wilka jak las...
Ludzie mówią po wsiach, że to nie zwykłe wilki, tylko jakieś mieszańce.
-- Skąd toto przyszło? -- zastanawia się Ptakowa. -- Podobno od Ruskich.
Były od zawsze
Wilki były w Puszczy Piskiej od zawsze. Trzebiły lasy z płowej zwierzyny, atakowały na pastwiskach bydło. Ludzi raczej nie ruszały. W kronikach myśliwskich odnotowano tylko kilka przypadków napadu wilka na człowieka. Z czasem watahy przetrzebili coraz liczniejsi myśliwi i wilk stał się bardzo ostrożny. Wzięty pod całkowitą ochronę, ocalał.
-- Kiedy pracowałem w lesie, raz widziałem takiego potężnego basiora -- opowiada przejęty Czesław Jędrzejczyk, ojciec poszkodowanego przez wilki Marka. -- Wcale nie uciekał. Spojrzał tylko jakoś dziwnie i odszedł.
Jałówki Jędrzejczyków pasą się niedaleko domu. Parę dni temu pojawiły się tam nocą wilki. Wybrały sobie jedną z trzech jałówek, z której został tylko łeb. Resztę wilki poniosły do pobliskiego lasu i tam zżarły.
Na trawie widać krwawe smugi i odciski wilczych łap.
-- Coś muczało, ale myślałem, że mi się śni -- przypomina sobie jeden z miejscowych chłopaków. -- A to u Jędrzejczyków wilki krowę biły!
Zeżarte i pokaleczone
-- Parę lat ich tutaj nie widziano, w te wakacje się pojawiły -- mówi Henryk Figura. -- I teraz nie ma tygodnia, żeby komuś cielaka nie zagryzły, albo zraniły. -- Moich, na szczęście, jeszcze nie ruszyły. Dobrze pilnuję!
Ludzie z Ciesiny wyliczają:
Stachelek Krystyna -- jedna sztuka zeżarta, jedna pokaleczona. Na szczęście weterynarze ją wyleczyli.
Sokołowski Sławomir -- jedna sztuka.
Bors Józef -- jedna sztuka.
Jędrzejczyk Marek -- jedna sztuka.
I tak dalej. W Hejdyku poszkodowanych jest więcej.
-- Zaczęło się od naszej jałówki, na początku lipca -- pokazuje Beata Pieloszczyk zdjęcie zabitej krowy. -- Wybrały tylko szynkę i poszły!
Krążą wokół jak duchy
Ludzie z Ciesiny mają dosyć wilczego towarzystwa.
-- Krążą wokół! -- mówi ktoś, żegnając się z rozmachem. -- Jak duchy. Czasem tylko wycie po nocach słychać.
-- Zawsze gryzły, ale nie tak! Może coś ich ugryzło!
-- Moja kobieta je widziała, jak podchodziły. Wilczyca i dziewięć piesków!
-- Mąż śpi w traktorze, ognisko nocami pali, pilnuje stada. Zachoruje mi jeszcze chłopisko!
-- Szot Marek swoich na krok nie odstępuje, to i ma wszystkie. Powiada, że gospodarz od tego jest, żeby swojej żywizny pilnował!
-- Ja też trzymam bydło przy domu. Kaszą jaglaną karmię. Na pastwisko nie puszczę, chyba bym chorą głowę miała!
-- Dzieci się zilka nie boją. Bo dziecko niestrachliwe jest. Kamieniem w zilka rzuci, gałęzią. A stary bęc na kolana i zdrowaśkę odmawia!
-- Chłopaki od Jędrzejczyków byli w lesie, wilczą jamę widzieli. A tam ze dwadzieścia krowich szkieletów. Sama młodzież!
-- I, tam! Głupoty redaktorowi opowiadasz, śmiać się będzie!
-- Tu się nie ma co śmiać, tu trzeba płakać!
-- Chodzę tyle na jagody, ale żadnego wilka nie widziałam.
-- Ktoś w Hejdyku widział, jak wilk przez drogę niósł krowią nogę. Warknął diabeł, ale nogi nie puścił.
-- Głupia! To pies! Ja też go widziałam. Wszędzie się toto włóczy.
Odosobniony głos:
-- Wilk też stworzenie boże. Do mięsa przywykły, więc co ma jeść? To, co najsłabsze! A wy często to, co psy zbroją, na wilki składacie! A psy też trzeba nakarmić, bo co zrobią.
-- To znaczy, żem chce wyłudzić od państwa? Ja ci tu zaraz!
Zaprotokołowany wilk
Przyjeżdżają do Ciesiny i Hejdyka komisje, sporządzają protokoły.
-- Ciągle tylko jakieś zebrania i zebrania! -- mówi Władysława Ptak. -- I nic z tego nie wynika ! Tylko jeden Rudnik dostał odszkodowanie, 3,50 złotego od kilograma! Ile osób o zapłatę złożyło? Na palcach nie policzę!
Dokumenty trafiają na biurko wojewody. A ten ma pustki w kasie. Bo odszkodowania dotyczą także innych gatunków zwierząt chronionych.
-- Skąd te wilki? -- zastanawia się Czesław Jędrzejczyk. -- Ano stąd, że myśliwi strzelają tylko to, na co mają zezwolenie. Na wilki nie mają!
Ludzie się burzą. Płacą podatki, a wilki im bydło pod domem zabijają.
Pozwolenie na odstrzał
Nadleśniczy Piotr Czyżyk z Nadleśnictwa Maskulińskie potwierdza, że wilki stają się w tym rejonie problemem. Grasują nie tylko w Ciesinie i Hejdyku, ale również w pobliskiej Karpie. Nowe stado liczy 4 sztuki.
-- Dlaczego mówię "nowe"? Naszych jest około 20 sztuk. A te, które zabijają bydło, to przybysze z Nadleśnictwa Pisz. Tam w ubiegłym roku wichura powaliła wiele drzew, więc nie mają gdzie się podziać. Teraz mają młode i uczą je zabijać bydło. Otaczają zwierzę, chwytają za ogon, powalają i zarzynają. Przyuczony do zabijania bydła wilk będzie całe życie polował w taki sposób. Nie wykluczone, że zagrozi również ludziom.
Nadleśniczy dodaje, że w tych dniach minister ochrony środowiska, na wniosek wojewody warmińsko-mazurskiego i wojewódzkiego konserwatora przyrody, wydał zezwolenie na odstrzał trzech wilków na terenie Nadleśnictwa Maskulińskie. Zajmą się tym doświadczeni myśliwi.
Myśliwi nie będą mogli polować w lesie, tylko na chłopskich polach. I nie mogą strzelać do wadery, prowadzącej młode. Ciesina i Hejdyk odetchną.