Na nowego właściciela czeka jeszcze jedno maleństwo.
Są białe jak śnieg, niewinne jak owieczki, których w przyszłości będą strzec przed wilkami i ciekawe świata. Cztery owczarki podhalańskie przyjechały w Beskidy z Podhala. Psiaki przywieźli z powiatu tatrzańskiego członkowie Stowarzyszenia dla Natury Wilk z Godziszki. Wczoraj trójkę czworonogów zawieźli do nowych właścicieli, którzy mieszkają na Żywiecczyźnie. Hodują owce i krowy. Ich stada czasami nawiedzają wilki. Kiedy owczarki dorosną, będą pilnowały zwierząt przed drapieżnikami. Chyża trafiła w ręce Stanisława Majewskiego, znanego bacy z Korbielowa, a Ostra i Hardy do gospodarstw braci Dróżdżów mieszkających w Ciścu. Ostatni psiak czeka na nowego właściciela w Godziszce. Powinien mu zostać przekazany w tym tygodniu. Nie ma jeszcze imienia. Wszystkie zostały zakupione od podhalańskich baców w ramach projektu Modelowy program ochrony wilka w Beskidach Zachodnich. Jest realizowany dzięki wsparciu niemieckiej fundacji Euronatur.
Sabina Pierużek-Nowak i Robert Mysłajek,
szefowie "Wilka" z owczarkami.
-- Stada te są hodowane na terenach zahaczających o miejsce występowania watahy z Beskidu Śląskiego, dlatego prewencyjnie przekazujemy psy hodowcom. Kilka lat temu pan Dróżdż zanotował straty w swoim stadzie. Wilki zagryzły mu trzy owce. Dziś w Beskidzie Śląskim żyje jedna wataha ustabilizowana, a jedna młoda się odłączyła -- powiedziała Sabina Pierużek-Nowak, prezes stowarzyszenia.
-- W latach 1997-2001 wilki zagryzły 30 owiec. Natomiast w ubiegłym roku, kiedy beskidzcy hodowcy po raz pierwszy otrzymali psiaki, straty spadły o 80 procent. Natomiast tam, gdzie były "zasiedlone w stadzie", nie zanotowaliśmy żadnego zagryzienia. I to jest duży sukces tego programu. Trzeba pamiętać, że w Beskidach mamy do czynienia z pojedynczymi przypadkami ataków na stada. Chcemy jednak załagodzić nawet te problemy, bo psują one atmosferę wokół wilków -- dodał Robert Mysłajek.
Owczarki podhalańskie na razie są małe i kochane. Jedzą mleko z bułką oraz rozbełtanym jajkiem ze skorupką. Będą rosły w zawrotnym tempie. Już po pół roku mogą osiągnąć rozmiary dorosłych psów. Wkrótce potem rozpoczną pilnowanie owieczek.
-- Muszą zostać przysposobione i wprowadzone do stada. Jak będą przebywały z owcami, to po pewnym czasie będą je traktować jak członków swojej rodziny, których należy bronić przed napastnikami -- dodaje Pierużek-Nowak.
Praca owczarków polega nie tylko na ochronie stad przed drapieżnikami, ale także szukaniu zabłąkanych owiec. Są również wykorzystywane do pilnowania w schroniskach górskich i gospodarstwach. Robert Mysłajek przypomina, że po wojnie owczarki były zagrożone wyginięciem. Dopiero w Zakopanem znalazł się lekarz, który zajął się tymi psami. Hodowla z Tatr przeniosła się w inne polskie góry, między innymi Beskidy i Bieszczady.
TOMASZ WOLFF