Nie myśliwi, leśnicy czy strażnicy z parku krajobrazowego, ale specjaliści ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk" z Godziszek w Beskidach Zachodnich ocenią, czy w przedborskich lasach osiadły wilki.
- Wyprawiliśmy się do rezerwatu Piskorzeniec, gdzie znaleziono padniętą waderę i do Czarnej Rózgi, niestety, nie natrafiliśmy na ślady wilka, ale nie było również śladów drobnej zwierzyny - mówi Dariusz Sommerfeld z Przedborskiego Parku Krajobrazowego. - Może to oznaczać, że wilki były i zwierzyna jest przepłoszona, albo ruch zwierząt jest po prostu mniejszy.
Strażnicy nie natrafili na ślady wilków w olbrzymim, 180-hektarowym kompleksie leśnym Czarna Rózga. Były łosie, jelenie, sarny, lisy, ale nie stwierdzono obecności wilków.
- Przypadkiem znaleźliśmy się w rezerwacie Olesno i tam trafiliśmy, co prawda nie na wilka, ale na ślady, co do których nie mamy pewności,że mogą należeć do tego zwierzęcia - wyjaśnia Dariusz Sommerfeld. - Na te ślady trafiliśmy dwukrotnie. Nakręciliśmy więc krótki film o odnalezionych tropach i wysłaliśmy go do Stowarzyszenia "Wilk", które najlepiej zna się na wilczych sprawach.
Obecnie filmowi bacznie przyglądają się specjaliści ze stowarzyszenia, którzy liczą w dalszym ciągu na pomoc parkowych strażników. Zostali oni poproszeni, aby nadal zwracali uwagę na ewentualne ślady sugerujące, iż w przedborskich lasach mogła osiąść wilcza wataha.
Teraz jednak trwa oczekiwanie na odpowiedź z Godziszek, czy w okolicach Przedborza rzeczywiście można spotkać wilki. (jd)