Adam Zych z Koła Łowieckiego Ryś opiekuje się oddziałem 28. To urzędowa nazwa, na co dzień, w żargonie leśniczo - myśliwskim, ten obszar o powierzchni 2 km kwadr. nazywa się "Nad Bielanką". Adam Zych na pamięć zna przysiółki w rym rejonie - Nad Dylągiem, Na Zakręcie, Ślepa droga, Spalona ambona. Doświadczony myśliwy, każdy krzak, każdą krzewinę, pniak zna na wylot w swojej krainie. I zna mieszkańców lasu.
Najgorzej, że w tym rejonie znalazła się mafijna banda wilków i zdziera haracz. Przylazła za spiżarnią, żywą lodówką leśną w postaci saren i jeleni. Do niedawna śnieg w lasach był do 80 cm, teraz stopniał, z 40 cm wysoka jest pokrywa śnieżna. Zwierzęta jeleniowate zeszły z gór, tu w bukowinach i młodnikach znalazły ostoję, maja paśniki, gospodarzy łaskawych, którzy pozwalają im przeżyć przedłużającą się zimę. Wyczuły zwierzynę wilki, trzy są, jeden samotnik i dwa chodzą w parze. Po śniegu suną jak na płozach sań, a badyle (nogi) saren, jeleni grzęzną w śniegu. Nawet osobniki dorodne nie zdążą daleko uciec, męczą się i mordercy bez trudu zabijają. Taki bandzior zjada dziennie 5 kg mięsa, więc zabija.
Adam Zych wylicza: 20 stycznia "Nad Dylągiem" 1 sarna, 30 stycznia "Nad Dylągiem" - rogacz. 2 lutego "Na zakręcie" - 2 sarny, 4 lutego przy "Spalonej ambonie" - 1 sarna. Myśliwy zdążył wyliczyć, że w ciągu dwóch miesięcy wilki zagryzły 11 sztuk. - To tylko te sztuki, co myśmy znaleźli w rejonach do których dotarliśmy, a co musiało się dziać w gęstwinie "Nad dziadkiem".
Adama najbardziej zabolała śmierć psów. Wybrali się do lasu z nimi poszukiwacze poroży i co widzą. Wilk pędzi sarnę, pies poszedł na niego, wilk zostawił sarnę i rozszarpał psa na oczach wszystkich. - Ja widziałem - mówi Paweł Rębisz, stażysta w leśniczówce Bielanka - jak drugiego, mniejszego psa wilk zagryzł i niósł w pysku, bezczelnie urągał nam wszystkim. - Psy są przysmakiem dla wilków, a bezczelność tych selekcjonerów w przyrodzie jest porażająca. Wilk przyszedł pod leśniczówkę i nad potokiem zagryzł sarnę. Zwierzyna uciekała przed wilkiem do ludzi i szukała wśród nich schronienia.
Co ma robić Adam Zych. Serce mu płacze, kiedy widzi spustoszenie, rozdarte sarny, rozwleczone szczątki i kości psów, czerepy rogaczy. Pomstuje i z przyjaciółmi wozi karmę swojej zwierzynie, jeszcze o tej porze dokarmia. W tym sezonie jesienno - zimowym zawiózł do paśników 400 kg siana, 600 kg kukurydzy, ponad 1,5 tony jabłek i buraków. - Sezon polowań skończył się, lecz o zwierzynę trzeba dbać, póki sama z wiosną nie znajdzie pożywienia.
Bielanka miała szczęście do gospodarzy. Przedtem w leśniczówce Wincenty Pasicki był przyjacielem myśliwych i leśników. Kiedy odszedł do krainy wiecznych lasów i łowów, w 1995 r. przyszedł na jego miejsce z Izb Kazimierz Baldowski. Opiekuje się 1200 hektarami należącymi do leśnictwa Bielanka. A Bielanka to miejsce urokliwe do eskapad z Gorlic, miejsce biwakowe, na grilowe ogniska i wypoczynek nad rzeką. Co roku leśniczy Baldowski naprawia ogrodzenia żerdziowe pól namiotowych i biwakowych. Uczyni to i w tym roku i jeszcze wiatę wystawi. W pobliskich dwóch stawach pływają pstrągi, atrakcyjne patelniaki. Lada dzień będzie można łowić. (e)