ŻYWIEC. Konieczne są ochrona drapieżnika i obrona przed nim
Miejscowi hodowcy nie są odpowiednio przygotowani
do ochrony swoich stad
Ostatni wilczy atak na zagrodę hodowlaną odnotowano na początku listopada w Beskidzie Śląskim
Chociaż pogłowie owiec i kóz hodowanych w Beskidach zmniejszyło się w ciągu ostatnich lat drastycznie, wciąż żywy jest tu problem szkód czynionych przez wilki. Od momentu ich pojawienia się na tych terenach odnotowano przypadki wilczych ataków na zwierzęta wypasające się na halach, czy nawet na pastwiskach usytuowanych w pobliżu gospodarstw.
- Wilk pojawił się u nas nie tak dawno, bo w połowie lat osiemdziesiątych. Miejscowi hodowcy nie są więc odpowiednio przygotowani na spotkanie z nim i ochronę swoich stad - twierdzi Zygmunt Chromik, kierownik Zespołu Parków Krajobrazowych.
Ostatni wilczy atak na zagrodę hodowlaną odnotowano na początku listopada w Beskidzie Śląskim. Za straty spowodowane przez to zwierzę, ponieważ jest to gatunek podlegający prawnej ochronie, powinny być wypłacane odszkodowania. W znowelizowanej ustawie o ochronie przyrody wilk nie znalazł się jednak na liście zwierząt, za których szkody odpowiada Skarb Państwa. Droga do uzyskania odszkodowania jest więc dość zawiła. Poszkodowany będzie prawdopodobnie musiał dochodzić praw na drodze sądowej, odpowiednio udokumentowując poniesione straty. Przykładowo w 1999 r. koszt rekompensat wyniósł wg danych urzędów wojewódzkich ok. 112 tys. zł. W lutym tego roku z inicjatywy Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego i wojewódzkiego konserwatora przyrody w Katowicach między zespołem parków a Stowarzyszeniem dla Natury Wilk z Godziszki podpisano porozumienie o realizacji projektu dotyczącego monitoringu wilka w parkach krajobrazowych i ochrony przed nim zwierząt hodowlanych. Podczas dwóch zorganizowanych do tej pory szkoleń wytypowani na podstawie ankiet rolnicy i hodowcy poznawali metody skutecznej ochrony gospodarstw przed drapieżnikami.
- Część z nich otrzymała już od nas fladry, specjalne sznury, na których przywiązane są czerwone chorągiewki o długości 40 cm - mówi Chromik - Zawieszone wokół koszarów skutecznie odstraszają drapieżniki. Zamówiliśmy też kilka młodych owczarków podhalańskich, które po odpowiednim przygotowaniu będą ochraniać kierdle owiec. Chęć nabycia psa pasterskiego wyraził na razie tylko jeden hodowca.
Specjaliści ze stowarzyszenia Wilk na bieżąco tropią drapieżniki, analizują dokładnie przebieg każdego ich ataku na inwentarz, wyciągając wnioski na przyszłość. Z badań wynika, że najczęściej do napaści dochodzi w źle ochranianych zagrodach oraz tam, gdzie liczebność dzikich zwierząt kopytnych zmalała i wilki nie mają pożywienia.
Wilki nie były nigdy mile widziane w pobliżu osiedli ludzkich.
MARIANNA LACH