2001-05-08
Dziennik Zachodni - Wydanie: Główne
Autor: Derek Jacek
LICZENIE WILKÓW
Czy istnienie tych drapieżników
służy finansowym interesom państwa?
Trwa pierwsza profesjonalna akcja liczenia wilków i rysiów w całej Polsce. Po jej zakończeniu dowiemy się, czy rzeczywiście drapieżników jest za dużo - jak twierdzą niektórzy leśnicy i myśliwi, czy też w sam raz - jak sądzą przedstawiciele organizacji ekologicznych. Problem wilków dotyczy również naszego regionu, gdyż od kilku lat te drapieżniki są spotykane w lasach Beskidu Żywieckiego i Śląskiego.
Około 360 wilków i 50 rysiów żyje w Bieszczadach oraz Beskidzie Niskim - takie są szacunkowe dane, które jednak kwestionują organizacje ekologiczne. Ich przedstawiciele twierdzą bowiem, że zanim podejmie się decyzję, czy należy zezwolić na odstrzał wilków, należy dokładnie poznać liczbę drapieżników. Dlatego we wszystkich nadleśnictwach zimą po tropach liczono wilki, a teraz przez cały rok będzie prowadzona obserwacja tych zwierząt. Niektórzy leśnicy, zwłaszcza pracujący w rejonie Beskidów, są zdania, że wilki wyrządzają olbrzymie szkody m.in. w hodowli zwierząt.
- W sposób niezwykle agresywny zabijają głównie jelenie i sarny - twierdzą w Nadleśnictwie Sucha Beskidzka. - Tutaj teren jest trudny dla tej zwierzyny. Nie jest jej za wiele. Natomiast dla wilków to raj. Niedługo chyba wytępią one wszystkie zwierzęta jeleniowate.
Przedstawiciele stowarzyszeń zajmujących się ochroną zwierząt są przeciwnego zdania. Twierdzą, że wilki nie tylko nie czynią katastrofalnych szkód, ale nawet zapobiegają stratom, jakie ponosi państwo w związku z ochroną lasów.
- Obliczono, że obecność w lasach wilków, przysparza państwu 12 mln złotych oszczędności - mówi Sabina Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilki" z Bielska-Białej. - Chcemy przekonać wszystkich, że te drapieżniki mogą być sprzymierzeńcami leśników.
Zdaniem ekologów jeleniowate, ogryzając korę drzew, narażają państwo na olbrzymie straty. Wilki w sposób naturalny eliminują nadmiar tej zwierzyny. Ale leśnicy obserwują w niektórych podgórskich rejonach Polski, że co prawda ubywa szkód w drzewostanie, ale także saren i jeleni. W ten konflikt stanowisk włączają się także gospodarze, którzy wypasają owce. Oni także domagali się odstrzału wilków, bo ich stada są dziesiątkowane przez drapieżniki.
W tym sporze jednak coś się zmienia. Od kilku lat bielskie stowarzyszenie "Wilki" organizuje np. szkolenia dla hodowców, którzy mają problemy z ochroną swojego gospodarstwa. Poznanie zwyczajów drapieżników może się bowiem okazać skuteczniejsze niż ich odstrzał. Na rynku wydawniczym jest książka "Ochrona zwierząt hodowlanych przed wilkami" Sabiny Nowak i Roberta Mysłajka. Czasami wystarczą tradycyjne środki zabezpieczenia przed wilkami, o których zapomniano. Psy pasterskie doskonale spełniają tę rolę.
- Pojawiają się również nowinki techniczne, które mogą obronić stado owiec przed drapieżnikami - mówi Sabina Nowak. - Uczymy, jak posługiwać się "elektronicznym pastuchem", montować urządzenia do odstraszania dźwiękowego i zapachowego. Nasze szkolenia organizujemy dla hodowców z Beskidu Żywieckiego i Śląskiego w maju br.
JACEK DEREK
Wilk jest drapieżnikiem. Długość jego ciała wynosi od 100 do 130 centymetrów. Ogon ma nawet pół metra długości. Wysokość wilka w kłębie wynosi 85 cm. Waży 30-60 kilogramów. Wilki żyją w watahach, które prowadzi samiec (basior). Drugim osobnikiem stada jest samica, czyli wadera. Zwierzęta te żyją na dość znacznych obszarach. W poszukiwaniu pożywienia pokonują 40-70 kilometrów. Wilki polują zwykle nocą. Nie są wybredne i zabijają niemal wszystko co się rusza. Nie gardzą rzecz jasna sarnami, jeleniami i dzikami. Wilk żyje od 12 do 16 lat.
Ekolodzy uważają, że drapieżniki - w tym wilki - są bardzo
potrzebne w lasach i że nie jest ich za dużo. Natomiast leśnicy wyliczają straty, które wyrządzają te zwierzęta.