Wokół zoo
To zwierzę bywa przedstawiane człowiekowi już od najmłodszych lat jako symbol zła - porywa dzieci, zjada babcie... Słowem: wilk - obecnie stworzenie już ginące, a w Polsce objęte ochroną.
W naturze spotkanie oko w oko z tym ssakiem jest bardzo mało prawdopodobne. Żyje ich u nas około tysiąc dwieście sztuk. W oliwskim zoo - dwa dorosłe: Kora i Nero. Co roku rodzą się tutaj młode wilki. Utrzymanie ich przy życiu nie jest łatwe.
W 1998 roku - wychowano Maksia, obecnie przebywającego we Wrocławiu. W zeszłym zaś - Tytusa, który niedawno pojechał do zoo w Braniewie, gdzie czekała na niego partnerka.
Wilki w oliwskim zoo doznały wiele przykrości od zwiedzających. Szef stada, czyli basior, Nero, utracił kawałek ogona. Ma też nadszarpnięte ucho.
- Wilki bywają wykorzystywane do straszenia dzieci - mówi Małgorzata Kościelak, asystent w Dziale Hodowlanym gdańskiego zoo. - Z tego powodu u najmłodszych wytwarza się fałszywy wizerunek tego zwierzęcia. W naturze wilki starają się raczej unikać człowieka, niż wchodzić mu w drogę, tak, jak w bajce o Czerwonym Kapturku.
Wśród wilków żyjących na wolności są regionalne odmiany. Inaczej może wyglądać wilk z Bieszczad, a inaczej mazurski. Specjaliści są w stanie rozpoznać osobniki.
Na Zachodzie zapanowała moda na posiadanie wilków w domu - tak, jak psów. Do dobrego tonu należy pokazanie się znajomym z prawdziwym basiorem (samcem wilka) u nogi.
(K.N.)
Fot. Kazimierz Netka